Marcin Szakiewicz

radca prawny

Specjalizuję się w dochodzeniu świadczeń za szkody na osobach, swoją wiedzą dzielę się przez bloga, którego czytasz.
[Więcej >>>]

Adriana Łaszewska

radca prawny

Doradzam w sprawach dotyczących odpowiedzialności odszkodowawczej, w tym za wypadki w rolnictwie.
[Więcej >>>]

Zgłoś sprawę

Ostatnio prowadziłem sprawę, w której przedmiotem sporu było ustalenie, czy rolnik ponosi odpowiedzialność za szkodę osobową, będącą następstwem kolizji pojazdu z psem, który wybiegł z gospodarstwa należącego do rolnika, posiadającego stosowną polisę OC rolników.

Ubezpieczyciel, w toku postępowania likwidacyjnego odmówił wypłaty odszkodowania. Co prawda uznał, że pies wybiegł z gospodarstwa należącego do ubezpieczonego rolnika, gdzie był trzymany, ale szkoda (czyt. kolizja) przez niego wyrządzona, nie miała związku z prowadzeniem gospodarstwa rolnego. Ubezpieczyciel wskazał, że pies nie należy do inwentarza wchodzącego w skład gospodarstwa, gdyż nie jest zwierzęciem, z hodowlą którego, związane jest ubezpieczone gospodarstwo.

W toku postępowania wywołanego wnioskiem o ponowne rozpoznanie sprawy, podniesiona została okoliczność, że ubezpieczony gospodarz, nie zapewnił właściwej pieczy nad zwierzęciem, należącym do gospodarza, które wydostało się poza teren gospodarstwa rolnego, na drogę publiczną i spowodowało wypadek drogowy, skutkiem czego, były urazy kierowcy pojazdu.

Podstawą odpowiedzialności, w tej sytuacji powinien być art. 822 Kc w związku z art. 50 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych.

W odpowiedzi na powyższe stanowisko, ubezpieczyciel uznał, szkodę co do zasady i powołał komisję lekarską, celem ustalenia wysokości zadośćuczynienia, za skutki wypadku. Ostatecznie sprawa zakończyła się zgodnie z oczekiwaniami klienta.

Szczegółowo kwestię odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez psy, omówiła mec. Adriana Łaszewska we wpisie http://szkodyosobowewrolnictwie.pl/szkoda-wyrzadzona-przez-psa/

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszamy Cię do kontaktu:

tel.: +48 662 662 537e-mail: kancelaria@szakiewicz.pl, adriana.laszewska@radcowie.biz

Śmiertelny upadek z ciągnika

Marcin Szakiewicz21 sierpnia 2019Komentarze (0)

Kilka dni temu, jadąc na spotkanie z klientem, zobaczyłem niezwykłą scenę, która przypomniała mi jedną z pierwszych spraw prowadzonych w sprawie szkód osobowych związanych z działalnością rolniczą. A mianowicie, widziałem ciągnik rolniczy, w którym obok kierującego ciągnikiem, na błotniku jechał kilkunastoletni chłopiec. 

Natomiast przedmiotem sporu w prowadzonej przeze mnie sprawie, było zadośćuczynienie związane ze śmiercią brata,  który będąc przewożony na błotniku spadł na drogę i dostał się pod koła przyczepy doznając obrażeń, które doprowadziły do jego śmierci.

Podobne sprawy, niestety pojawiają się również teraz – o czym często donoszą media – w okresie letnim, gdy nasilone są prace polowe.

Oczywiście, w mojej sprawie,  kierowca ciągnika nie przypuszczał, że dojedzie do tak strasznego w skutkach wypadku. Nie mniej jednak, w sprawie karnej, został on uznany za winnego popełnienia przestępstwa z art. 177 § 2 kk w zw. z art. 178 § 1 kk oraz przestępstwa z 178 a § 1 kk i skazany na karę pozbawienia wolności z warunkowym jej zawieszeniem okres próby.

W prowadzonej sprawie cywilnej, roszczenie opierało się o dyspozycję art. 446 § 4 kc, który co do zasady, obejmuje rodzeństwo. Nie mniej jednak w procesie, poza pokrewieństwem pomiędzy danymi osobami, koniecznym stało się wykazanie krzywdy, jakiej doświadczyła powódka.

W związku z tym, niezbędnym stało się wywołanie opinii biegłego z zakresu psychologii, która jednoznacznie wykazała, że śmierć brata miała dla powódki istotne znaczenie emocjonalne, gdyż stwierdzono znaczną dezorganizację jej  życia rodzinnego, przeżyła załamanie nerwowe.

Oceniając zgromadzony materiał dowodowy Sąd uznał, że należne powódce świadczenie winno kształtować się na poziomie 15.000 zł i taką kwotę, zgodnie z pozwem zasądził.

 ***

Warto w związku z tym zwrócić, uwagę na bezpieczeństwo osób przemieszczających się różnymi maszynami rolniczymi, tak aby pomimo pędu i pośpiechu towarzyszącemu żniwom i pracom polowym, nikomu nie wyrządzić szkody.          

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszamy Cię do kontaktu:

tel.: +48 662 662 537e-mail: kancelaria@szakiewicz.pl, adriana.laszewska@radcowie.biz

Przyczynienie się do szkody

Adriana Łaszewska07 sierpnia 2019Komentarze (0)

W poprzednim wpisie mec. Szakiewicz omówił bardzo ciekawy przypadek dotyczący szkody wyrządzonej podczas próby poskromienia byka. Poruszono w nim kwestię wpływu przyczynienia się poszkodowanego do powstania szkody na wysokość świadczenia odszkodowawczego.

W tej materii całkiem niedawno, bo 11 kwietnia 2019 r., wypowiedział się Sąd Najwyższy. Po rozpoznaniu zagadnienia prawnego:

Czy w sytuacji, w której sąd obniża kwotę dochodzonego przez powoda zadośćuczynienia, uznając, że poszkodowany przyczynił się do wyrządzonej mu szkody, obniżenie to następuje w stosunku do kwoty żądanej przez powoda, czy też w stosunku do sumy, którą sąd uznaje za odpowiednią w rozumieniu art. 446 § 4 k.c., chociaż suma ta jest wyższa niż żądana w pozwie?

podjął następującą uchwałę (III CZP 105/18):

Sąd, podzielając zarzut przyczynienia się poszkodowanego do powstania szkody, odnosi się do żądania pozwu i odpowiednio zmniejsza zasądzone zadośćuczynienie, obowiązany jest jednak uwzględnić ograniczenie roszczenia z tej przyczyny, wskazane w podstawie faktycznej powództwa.

Powyższa uchwała jest niezwykle ważna we wszystkich sprawach odszkodowawczych, w których poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody. Nie sporządzono jeszcze jej pisemnego uzasadnienia, dlatego w oczekiwaniu na nie i chcąc nieco przybliżyć istotę powyżej uchwały, poniżej omówię postanowienie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 25 października 2018 r. w sprawie V ACa 1364/17, w którym zostało sformułowane przytoczone zagadnienie prawne.

W tej sprawie sąd pierwszej instancji zasądził od zakładu ubezpieczeń na rzecz poszkodowanych kwoty po 100.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę doznaną w związku ze śmiercią dziecka i brata poszkodowanych, która nastąpiła na skutek potrącenia na przejściu dla pieszych. Każdy z poszkodowanych domagał się zasadzenia 100.000 zł.

Sąd pierwszej instancji uznał, iż dla doznanej krzywdy odpowiednie sumy tytułem zadośćuczynienia stanowić będą kwoty: po 150.000 zł dla każdego z rodziców oraz kwota 120.000 zł na rzecz brata. Mając jednak na uwadze, iż zmarły przyczynił się do powstania szkody w 10%, sąd stosunkowo obniżył te świadczenia.

Co istotne, obniżenie świadczenia zostało dokonane w odniesieniu do kwot uznanych przez sąd za odpowiednie, nie zaś kwot wskazanych w pozwie, które były niższe. Tej właśnie kwestii dotyczyła wątpliwość Sądu Apelacyjnego – w kontekście brzmienia art. 446 § 4 k.c., zgodnie z którym to sąd ustala odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia, do przepisów procedury cywilnej, zakazującej sądowi orzekanie ponad żądanie (art. 321 K.p.c.).

Sąd Apelacyjny zarysował występujące w orzecznictwie dwa przeciwstawne sposoby rozstrzygnięcia tej kwestii. Pierwszy, nakazujący dokonywanie obniżenia świadczenia od sumy uznanej przez sąd za odpowiednie zadośćuczynienie, drugi – nakazujący odnoszenie się do kwoty wskazanej w pozwie.

Jak wynika z przytoczonej na wstępie uchwały, Sąd Najwyższy przychylił się do drugiego zapatrywania. Podkreślił jednak, iż sąd, zasądzając odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia, musi uwzględnić ograniczenie roszczenia dokonane z tej przyczyny, wskazane w podstawie faktycznej powództwa.

Powyższe oznacza, iż w sytuacji, gdy przed wszczęciem postępowania sądowego istnieje możliwość obiektywnego stwierdzenia, iż poszkodowany przyczynił się do powstania szkody i z uwagi na to w pozwie żąda on odpowiednio niższej kwoty zadośćuczynienia, w uzasadnieniu pozwu powinien wprost wskazać, iż żądanie uwzględnia instytucję przyczynienia się do powstania szkody. W przeciwnym wypadku, mimo ograniczenia kwoty zadośćuczynienia przez poszkodowanego, sąd będzie mógł tego dokonać ponownie.

Wskazana uchwała z pewnością będzie miała duży wpływ na praktykę orzeczniczą w sprawach o zadośćuczynienie i dlatego powrócę do niej niezwłocznie po opublikowaniu jej uzasadnienia.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszamy Cię do kontaktu:

tel.: +48 662 662 537e-mail: kancelaria@szakiewicz.pl, adriana.laszewska@radcowie.biz

Promile kontra niesforny byk

Marcin Szakiewicz29 lipca 2019Komentarze (1)

Analizując orzeczenia Sądu Okręgowego w Elblągu, natrafiłem ostatnio na bardzo ciekawe orzeczenie, dotyczące zadośćuczynienia dla nietrzeźwego pomocnika rolnika, który brał udział w poskromieniu byka.

Oczywiście, chyba każdy kto pracował, czy chociaż przebywał przy zwierzętach gospodarskich, wie jak one potrafią być nieprzewidywalne,  a przez to niebezpieczne. Nie mniej jednak, jak ustalił Sąd, obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa przy pracach i jej właściwej organizacji, obciążał właściciela zwierzęcia.

W sprawie stan faktyczny wyglądał następująco:

Pewien hodowca bydła, trzymał część swojego stada, wraz z bykiem na ogrodzonym pastwisku, niedaleko domu. Feralnego dnia właściciel gospodarstwa zamierzał zagnać stado na zimę do obory. Gdy zaganiał całe stado do obory, zwierzęta szły luzem. Na miejscu uwiązał krowy, jednakże z uwagi na to, iż byk w oborze się już nie zmieścił, postanowił przeprowadzić go do innego budynku gospodarczego. Do tego celu użył maszyny samojezdnej, do której przywiązał byka powrozem ze sznurka za rogi. Gospodarz jechał maszyną, a byk szedł za nią będąc przywiązany do niej za rogi. Byk się opierał, zapierał nogami, nie chciał iść, co zauważył mieszkający naprzeciwko sąsiad, który przyszedł gospodarzowi z pomocą. Co istotne, ów sąsiad był pod wpływem alkoholu. Gdy przybyły do pomocy sąsiad poganiał byka, wówczas rozwiązał się powróz, którym właściciel gospodarstwa przywiązał zwierzę, byk się zerwał i uciekł z powrotem na pole. Gospodarz dogonił zwierzę i złapał za zerwany powróz, chcąc je przytrzymać. Byk zachowywał się nadal spokojnie, właściciel nie zauważył wówczas oznak zdenerwowania zwierzęcia. W tym czasie poszedł po drugi, dłuższy i mocniejszy powróz, i zamierzał podjechać maszyną na pole, ponownie przywiązać byka i w ten sposób przeprowadzić go do obory. Gdy jechał maszyną na pole, byk zaatakował pomocnika, wziął go na rogi. Następnie, gdy właściciel podszedł, byk próbował zaatakować również jego, jednakże ten poszczuł go psem, na skutek czego byk uciekł.

Roszczenie pokrzywdzonego sąsiada zostało skierowane przeciwko towarzystwu ubezpieczeniowemu, w którym właściciel gospodarstwa miał wykupioną polisę od odpowiedzialności cywilnej.

Sąd I instancji uznał pozew za słuszny co do zasady i zasądził na jego rzecz zadośćuczynienie, albowiem uszkodzenia ciała, jakich doznał powód były liczne, obszerne, powodowały dolegliwości bólowe, konieczność poddania się dwóm operacjom, dwumiesięcznej hospitalizacji i miesięczny okres niepełnosprawności po wypisie ze szpitala. Przebyte urazy pogorszyły ogólny stan zdrowia powoda i spowodowały trwały uszczerbek na zdrowiu w postaci utraty śledziony.

Podstawą rozstrzygnięcia sprawy na korzyść pokrzywdzonego sąsiada, był przepis art. 431 § 1 k.c. zgodnie, z którym gospodarz ponosił odpowiedzialność za szkodę, jakiej doznał powód na skutek zdarzenia. W konsekwencji odpowiedzialność zastępczą za tą szkodę, na podstawie art. 50 ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczeń Komunikacyjnych, ponosił również pozwany ubezpieczyciel.

Jak wskazał w uzasadnieniu swojego orzeczenia Sąd Okręgowy w Elblągu,  art. 431 § 1 k.c. udziela poszkodowanemu bardzo silnej ochrony, ponieważ przewiduje ona możliwość uchylenia się od odpowiedzialności wyłącznie w przypadkach, gdy chowający lub posługujący się zwierzęciem wykaże, że ,,ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy”.

Dowód taki wymaga wykazania dochowania należytej staranności w nadzorze nad zwierzęciem, a więc dopełnienia obowiązków, jakie zależnie od konkretnej sytuacji spoczywały na chowającym lub posługującym się zwierzęciem. Przepis 431 § 1 k.c. kreuje więc odpowiedzialność na zasadzie domniemania winy w nadzorze. Jest to wprawdzie domniemanie wzruszalne, wszakże jego obalenie jest utrudnione ( wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 sierpnia 1999 r., sygn. akt I CKN 1232/98, Lex nr 527150).

W ocenie sądów obu instancji, właściciel byka dopuścił się szeregu uchybień,  które przesądziły o jego winie w nadzorze nad zwierzęciem. Po pierwsze nie prawidłowo kierował on akcją schwytania byka i doprowadzenia go do obory, gdyż ani nie przygotował odpowiedniego sprzętu, a po drugie nie zabezpieczył odpowiedniej grupy ludzi do tej akcji.

Co więcej, właściciel byka ponosi odpowiedzialność, gdyż godził się, aby pokrzywdzony sąsiad pozostał z bykiem sam, przytrzymując zwierzę za dotychczasowy popręg. I oczywistym dla sądów był fakt, że od momentu kiedy zwierzę uciekło na pastwisko pomiędzy powodem a właścicielem byka zawiązało się współdziałanie w tej akcji.

Słusznie również, Sąd Okręgowy potwierdził, że właściciel byka, kierując się zasadami zdrowego rozsądku oraz z zasadami wynikającymi z przepisów o bezpieczeństwie pracy przy akcji schwytania byka i zaprowadzenia go do obory, obowiązany był bezwzględnie zapewnić osobie, która w akcji tej uczestniczyła, bezpiecznych warunków pracy. Był on zobowiązany tak zorganizować tą akcję, ażeby pomagająca mu osoba, nie była narażona na niebezpieczeństwo wyrządzenia jej szkody.

Sąd Okręgowy obniżył jednak przyznane pokrzywdzonemu zadośćuczynienie, gdy stwierdził, iż pokrzywdzony przyczynił się w 40 % do powstania szkody, albowiem nie dość, że godził się na pozostanie sam na sam z bykiem ważącym 700 kilo, co samo w sobie jest już zachowaniem niebezpiecznym, to do tego na jego nierozważne zachowanie wpływ miał stan nietrzeźwości.

W ocenie Sądu: powód swoim zachowaniem naruszył reguły ostrożności, jakie przeciętny człowiek powinien przedsięwziąć, by uniknąć ujemnych następstw związanych z zachowaniem się zwierząt, które mogą wynikać z ich naturalnego popędu i instynktu, nakazywała ustalić stopień przyczynienia się powoda na 40%..

Z powyższego orzeczenia doskonale wynika, jak nie powinien wyglądać sposób obchodzenia z ogromnym i niebezpiecznym zwierzęciem, które przed atakiem było spokojne i swoim zachowaniem nie budziło niepokoju właściciela, a pomimo tego zaatakowało i wyrządziło innej osobie ogromny ból i cierpienie.  Co więcej, pokazuje również, iż gospodarz korzystając nawet z grzecznościowej pomocy, typowej w stosunkach wiejskich, ponosi względem pomocnika odpowiedzialność za wyrządzoną mu przez swoje zwierzę szkodę. Ale również ukazuję, że pomoc z dobrych chęci, ale pod wpływem alkoholu, skutkuje obniżeniem należnego pokrzywdzonemu świadczenia, o stopień przyczynienia się do szkody.

wyrok Sądu Okręgowego w Elblągu z 2017-05-10, sygn. akt I Ca 112/17

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszamy Cię do kontaktu:

tel.: +48 662 662 537e-mail: kancelaria@szakiewicz.pl, adriana.laszewska@radcowie.biz

Szkoda wyrządzona przez psa

Adriana Łaszewska18 lipca 2019Komentarze (0)

Kwestia odpowiedzialności odszkodowawczej zakładów ubezpieczeń z tytułu posiadania przez rolnika obowiązkowego ubezpieczenia OC za szkody powstałe przy udziale psa wykorzystywanego przez rolnika użytkowo w gospodarstwie rolnym była na tyle niejednolita, że doczekała się uchwały Sądu Najwyższego podjętej w składzie siedmiu sędziów. Brak jednolitości wynikał przede wszystkim z różnej kwalifikacji psa jako składnika gospodarstwa rolnego.

Sąd Najwyższy, rozpoznając zagadnienie prawne dotyczące powyższej kwestii przedstawione przez  Rzecznika Finansowego, w dniu 20 czerwca 2017 r. podjął uchwałę o następującej treści (III CZP 114/16):

„Przepis art. 50 ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (jedn. tekst: Dz.U. z 2016 r., poz. 2060 ze zm.) ma zastosowanie do szkód wyrządzonych przez psa wykorzystywanego przez rolnika użytkowo w gospodarstwie rolnym”.

Sąd Najwyższy wyjaśnił, iż zakres ochrony ubezpieczeniowej od odpowiedzialności cywilnej rolnika oparty jest na kryterium podmiotowo – funkcjonalnym, powiązanym z posiadaniem gospodarstwa rolnego. W ocenie Sądu Najwyższego powyższe wskazuje na szerokie ujęcie zakresu odpowiedzialności z tytułu ubezpieczenia OC – szersze niż na gruncie uprzednio obowiązujących regulacji, na postawie których odpowiedzialność ubezpieczyciela z tytułu posiadania przez rolnika obowiązkowego ubezpieczenia OC występowała w przypadku szkody wyrządzonej „w związku z prowadzeniem gospodarstwa rolnego” lub „z tytułu prowadzenia gospodarstwa rolnego”.

Mając to na uwadze Sąd Najwyższy uznał, iż: „Związek z posiadaniem jest pojęciem obejmującym swoim zakresem nie tylko skutki zdarzeń związanych z prowadzeniem gospodarstwa, czyli skutki działań rolnika, lecz także skutki jego zaniechań”.

Dalej Sąd Najwyższy wyjaśnił, iż pies może być uznany za składnik gospodarstwa rolnego, jeżeli tworzy z tym gospodarstwem zorganizowaną całość i jest wykorzystywany w tym gospodarstwie na cele związane z produkcją rolną, a w konsekwencji szkoda wyrządzona przez psa może być objęta odpowiedzialnością zakładu ubezpieczeń. Ocena ta powinna być jednak dokonywana indywidualnie dla każdego przypadku:

„O tym, czy zachowanie psa może stanowić zdarzenie objęte ochroną ubezpieczeniową powinny decydować kryteria funkcjonalne wypracowane w orzecznictwie w związku ze stosowaniem art. 50 u.u.o oraz okoliczności konkretnej sprawy.

Posiadanie i wykorzystywanie psów w gospodarstwach rolnych jest normalną i dość powszechną praktyką w warunkach wiejskich. Jeżeli zwierzęta te pełnią użytkową rolę w gospodarstwie np. pilnując inwentarza, zbiorów lub maszyn i urządzeń wykorzystywanych w tym gospodarstwie, zapewniając jego bezpieczeństwo, albo jako psy pasterskie, to stanowią element gospodarstwa niezbędny do jego funkcjonowania, a więc pozostają z nim w funkcjonalnym związku. W konsekwencji, szkody przez nie wyrządzone – w przeciwieństwie do szkód wyrządzonych przez psy chowane dla przyjemności, a więc domowe – powinny być objęte odpowiedzialnością zakładu ubezpieczeń. Samo zdarzenie będące źródłem szkody nie musi mieć ścisłego związku z działalnością gospodarstwa, wymaganie takie bowiem nie wynika z art. 50 u.u.o.”

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszamy Cię do kontaktu:

tel.: +48 662 662 537e-mail: kancelaria@szakiewicz.pl, adriana.laszewska@radcowie.biz